KIM GORDON

KIEDY20.04.2026
GDZIEGóralska 5, Wrocław
BILETYBilety od 169 zł
KIM GORDON

Artystyczna wizja Kim Gordon – balansująca między sztuką a hałasem – z biegiem lat tylko się
wyostrzyła, mimo że nieustannie ewoluowała. To model twórczej wolności, który po czterech
dekadach wciąż brzmi jak wyzwanie. W 2016 roku, wraz z debiutanckim solowym singlem
„Murdered Out”, Gordon rozpoczęła trwającą już niemal dekadę współpracę z producentem
Justinem Raisenem (Charli XCX, Sky Ferreira, Yves Tumor), który instynktownie rozumie jej
„minimalistyczną, surową” estetykę. Oboje łączy antyestablishmentowe podejście, intuicja i
gotowość do ryzyka.

Jej debiutancki album No Home Record (2019) potwierdził, że artystka pozostaje blisko
najbardziej nowatorskich brzmień, łącząc awangardowy rap i footwork z dźwiękową sztuką
konceptualną. The Collective z 2024 roku było jeszcze odważniejsze i cięższe brzmieniowo,
przynosząc Gordon dwie nominacje do Grammy, m.in. za industrialny, gniewny utwór „BYE
BYE”.
Gordon postrzega swoją muzykę jako obraz współczesnego świata i jego kulturową krytykę. Jej
teksty przypominają kolaże z fragmentów codzienności, oddające dezorientację nowoczesnego
życia. Play Me, trzeci solowy album artystki, w impresyjny sposób opisuje konsekwencje władzy
miliarderów: rozpad demokracji, technokratyczny autorytaryzm i spłycanie kultury przez
algorytmy oraz sztuczną inteligencję.
Album jest zwarty i bezpośredni. Utwory są krótsze, bardziej rytmiczne i beatowe, a współpraca
z Raisenem brzmi tu wyjątkowo spójnie. Obok noise’owych korzeni i grunge’owego rapu ery
internetu pojawiają się bardziej melodyjne bity oraz motoryczny puls krautrocka.
Poszczególne utwory odnoszą się do niepokoju społecznego i technologicznego: „No Hands”
oddaje nerwową atmosferę współczesności, „Subcon” komentuje samotność życia w erze
platform, a „Dirty Tech” dotyka zagrożeń związanych z AI. W „Square Jaw” Gordon uderza w
toksyczną męskość Elona Muska, a „ByeBye25” wykorzystuje słowa z listy terminów
cenzurowanych przez administrację Trumpa, zamieniając je w gorzki, absurdalny komentarz
polityczny.
Czarny humor i ironia są ważnym elementem albumu – od zdeformowanej próbki rozmowy z lat

  1. w „Busy Bee” po utwór tytułowy, zbudowany z nazw playlist Spotify, krytykujący kulturę
    algorytmów i wygody.
    Mimo wyraźnego spojrzenia na świat w kryzysie, Play Me pozostaje albumem intymnym i
    emocjonalnym. Gordon wraca tu do bardziej melodyjnego śpiewu, eksplorując temat pragnienia,
    projekcji i wewnętrznego napięcia. Jej twórczość wciąż pozostaje otwarta, ciekawa i w dialogu z
    rzeczywistością — bez jednoznacznych odpowiedzi, ale z nieustanną potrzebą poszukiwania.

Zbliżające się wydarzenia